środa, 23 lipca 2014

49. Miłość zaczyna się wtedy, kiedy szczęście drugiej osoby staje się ważniejsze niż twoje.

*Oczami Natalie*

- Ładny ten twój problem. - usłyszałam ciche westchnienie blondynki. Zaśmiałam się, słysząc co powiedziała. 
- Wiem, że ładny. Miły, zabawny i słodki. - rozmarzyłam się. Przed oczami znowu pojawił się chłopak.
- Poczekaj, bo ja już nie rozumiem. W czym ty tu widzisz problem?! Zabieraj sie za niego, inaczej ja to zrobię. - zaśmiała się.
- Wiesz, że chciałam pomyśleć nad powrotem do Harrego. - powiedziałam niepewnie, bojąc się reakcji dziewczyny.
- Naprawdę? Natalie, chryste panie. Zakończ ten rozdział. Czeka na Ciebie zajebisty chłopak, odpuść sobie Stylesa. Błagam! - jęknęła.
- A co jeżeli ja dalej coś czuje do Harrego?
- On Cię zdradził. Oszukiwał przez tyle czasu. Jedyne co ty możesz do niego czuć to odraze.
- Aleee Amy. - jęknęłam, opierając się o ścianę. Przeczesałam palcami włosy.
- Nie ma żadnego ale. Rozdział Harrego został zamknięty. To boskie ciacho na Ciebie czeka. Słodki jezu, Nat. Przejrzyj na oczy!
- Pomyślę. Kończę. Pa.
- Pa.

*Kilka minut później*

Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i poszłam do kuchni. Tam przy stole siedzieli rodzice. Usiadłam koło mamy i zaproponowałam wspólne zrobienie ciasteczek czekoladowych. Mama się zgodziła i już po chwili na stole znajdowały się wszystkie potrzebne składniki do upieczenia ciastek. Tata wyciągnął telefon i zaczął nas nagrywać. Tłumaczył się, że nie wie kiedy jego córka znowu go odwiedzi i stwierdził, że musi mieć pamiątkę. Najpierw wymieszałyśmy mąkę, proszek i kakao razem. Następnie zrobiłyśmy masę. Z ciasta uformowałyśmy małe kulki. Nastawiłyśmy piekarnik na 170 stopni i zostawiłyśmy na 15 minut.
[...] Pół godziny później wszyscy siedzieliśmy na kanapie jedząc pyszne ciasteczka i oglądając film. Miło spędziłam czas z rodzicami. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Mama przyniosła album ze zdjęciami i razem wspominaliśmy stare czasy. Koło godziny osiemnastej wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Usiadłam na łóżku i włączyłam komputer. Zalogowałam się na twitterze, na którym było o mnie głośno. Ludzie już zakładają, że znalazłam nowego chłopaka, a z Harrego zrobiłam ofiarę. No tak, w końcu to moja wina, że mnie zdradził. Ta!
Właśnie odpisywałam ludziom na tt, kiedy w drzwiach stanęła mama. Usiadła na łóżku i zamknęła komputer.
- Córciu, chciałabym porozmawiać. Możemy ? - spytała czule.
- Tak, jasne. - założyłam kosmyk włosów za ucho.
- Słuchaj, ja..wiem, że jesteś dorosła i radzisz sobie w życiu, ale jednak..uh chodzi o tego Harrego. - na moim ciele pojawiły się ciarki, kiedy tylko usłyszałam jego imie. - Czujesz coś do niego ?
- Ja nie wiem mamo, pogubiłam się w tym wszystkim. - westchnęłam. Położyłam komputer na parapecie, po czym przybliżyłam się do mamy. Od razu znalazłam miejsce w jej ramionach. Wtuliłam się w nią mocno, zamykając oczy. - Z jednej strony dalej czuje coś do Harrego, ale nie umiem nie myśleć o jego zdradzie. To tak bardzo mnie boli. Pękło mi serce, mamo. Co mam robić ? - westchnęłam. Czułam jak mama gładzi mnie po plecach.
- Zrób to co Ci serce podpowiada. Wiesz, Harry jest tylko człowiekiem. A ludzie popełniają błędy. Jeżeli nie dasz mu drugiej szansy, nie przekonasz się czy się zmienił. A z tego co widzę, to bardzo mu na tobie zależy.
- A co jeżeli znowu mnie zrani ? Ja naprawdę nie chce znowu cierpieć.
- Jeżeli znowu Cię zrani to będziesz wiedziała, że nie jest Ciebie wart. - poczułam jak mama próbuje wstać. Szybko wyprostowałam się, dając jej możliwość wstania. - Przemyśl co do niego czujesz kochanie. - po czym usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Oparłam się o parapet, po czym sięgnęłam po komputer. Weszłam na skype. Przeglądałam liste dostępnych znajomych, aż w końcu natrafiłam na Nialla. Połączyłam się z nim i już po chwili na ekranie widniała jego uśmiechnięta twarz.
- Natalieee ! - krzyknął, uśmiechając się.
- Cześć Nialler, co u Ciebie ? - na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, widząc Horana.
- Wszystko dobrze, mamy dzień przerwy. Odpoczywam. A co u Ciebie ? Gdzie jesteś ? Widziałem nowe zdjęcia, ładny ten eeeeem Luke ? - poruszył brwiami. Zaśmiałam się kiwając głową.
- Tak, Luke. Mój sąsiad. Jestem w Leiston, to moje rodzinne miasto.
- Kiedy wracasz ?
- Już jutro, mam kolejną sesję. - westchnęłam.
- To świetnie, spotkamy się ? Chłopcy o Ciebie pytają.
- Jasne, z chęcią. - na samą myśl o spotkaniu z chłopcami, na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Cieszę się. - nagle usłyszałam krzyki, a już po chwili koło Horana siedział uśmiechnięty Zayn.
- Cześć mała. - usłyszałam. Zaśmiałam się, machając do chłopaka. - Tęsknimy tu, wracaaaaj. Jak mogłaś nas zostawić. - zrobił słodką minę, przy której zmiękło moje serduszko.


- Już jutro wracam i się spotkamy. - zaśmiałam się. Chwilę później na szyi Zayna wisiała Perrie. Czule przywitałam się z blondynką. Niestety nasza rozmowa nie trwała długo, ponieważ para miała inne plany niż odpoczywanie i z tego co Horan później mówił, Malik zabrał Perrie do restauracji. Momentalnie przed moimi oczami stanął obraz zakochanej Hatalie w jednym z lokali. Tak, to były cudowne czasy.
[...] - A gdzie Harry ? - spytałam.
- Nie mam pojęcia, wyszedł gdzieś już jakąś godzinę temu. Ostatnio jest dziwny.
- Dziwny ?
- Tak, taki um nieobecny. Zapytaj się go czegoś to albo odpowie "nie wiem" albo "nie obchodzi mnie to" Strasznie mnie denerwuje. Chodzi zamyślony. Ma na wszystko wyjebane i ciągle pyta czy z tobą nie rozmawiałem. Aż boję się mu powiedzieć jak wróci, że rozmawiałem z tobą. Ciekawy jestem jak zareaguje. - blondyn zaśmiał się lekko.
- Nie wiem co mu jest. Mam nadzieję, że to nie przeze mnie. Lou z nim nie rozmawiał ?
- Louis powiedział, że Harry nie chciał o tym rozmawiać, a on nie naciskał. Podejrzane. - westchnął. - A więc ten Luke to twój sąsiad ?
- Tak, poznałam go dziś.
- Nie wiem czy wiesz, ale w internecie piszą, że to twój nowy chłopak. - zaczęłam się śmiać.- Szczerze mówiąc, uwierzyłem!
- I ty przeciwko mnie ?! - oburzyłam się. Oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem. - Wiem co piszą, błagam nie czytajcie tych bzdur. - pokręciłam głową, wywracając oczami.
- Wiem Nat. Nie jesteś taka. Ja muszę lecieć, oglądamy film zaraz z chłopakami.
- Dobrze, pozdrów ich ode mnie.
- Jasne. Trzymaj się. Czekamy na Ciebie. - blondyn posłał czuły uśmiech i rozłączył się.
Wyłączyłam komputer. Zerknęłam na godzinę. Już 20 ? Jak ten czas szybko leci, matko. Rozglądnęłam  się po pokoju. Zaskakujące było to, że cały dom zmienił się, a ten pokój pozostawał bez zmian. W pewnym stopniu to dobrze bo mogę czuć się tu tak jak wcześniej. Ściany są tego samego koloru, co prawda odnowione. Meble stare i na swoim miejscu. Moją uwagę przykuła półka z książkami, która stała koło bujanego fotela. Podeszłam do niej i zaczęłam oglądać książki. Wszystkie wspomnienia wróciły. Kocham czytać. Przeżywam razem z bohaterami. Wczuwam się w ich rolę. Mogę na moment zapomnieć o prawdziwym świecie, co jest niesamowite. Oglądając książki natrafiłam na czarny notes.
- O boże, to niemożliwe ! - zakryłam rękami usta. Szybko sięgnęłam po notatnik, siadając na bujanym fotelu. To moja czarna księga. Możecie myśleć, że to strasznie głupie mieć coś takiego. Miałam 15 lat, kiedy pojawił się tu pierwszy wpis. Co to takiego ? Otóż, odkąd tylko pamiętam wokół mnie kręcili się chłopcy. Kochałam towarzystwo chłopców. Jednak nie miałam zbyt wielu chłopaków. Kariera modelki i marzenia z tym związane zawsze były na pierwszym miejscu. W tej księdze opisywałam chłopców, którzy mi się podobali, którzy ze mną byli i których lubiłam. Na pierwszej stronie był John Davis, a pod spodem jego zdjęcie. Doskonale pamiętam jego bujne blond loczki. Wszystkie dziewczyny w szkole zazdrościły mi kręcenia z nim. Pamiętam kilka randek z nim, jednak nigdy nie wynikło z tego coś poważnego. Przewinęłam kilka kartek. Doszłam do Maxa Kennedy. Był dobry z matmy i dawał mi korki. Miłość przyszła z czasem. Na początku się nie lubiliśmy, a potem staliśmy się parą. Był świetnym chłopakiem. Takim moim pierwszym ideałem. Jedyną jego wadą był fakt, że uganiał się za innymi dziewczynami. Rozstaliśmy się po 2 miesiącach. Szkoda. Na następnej kartce widniał Paul Lewis. To chłopak, z którym byłam najdłużej. Patrząc na jego zdjęcie, nie umówiłabym się z nim nigdy. Ale jego charakter tak mnie przyciągał, że całkowicie zapomniałam o tym, że urodą to on nie grzeszy. Rozstaliśmy się z powodu jego przeprowadzki. Co prawda pisaliśmy potem smsy, ale to nie było to samo. Kontakt się urwał, a ja o nim zapomniałam. Pod jego zdjęciem był numer telefonu. Ciekawa jestem czy zmienił numer. Fajnie byłoby zobaczyć się z nim po tylu latach i powspominać dawne czasy. Nie, to głupie. Po co miałabym się z nim spotykać. Dużo się zmieniło, pewnie mnie nawet nie pamięta. A może jednak, wciąż ma stary numer ? I czasem może myśli o mnie ? Zamknęłam notes, wstając nerwowo z fotela. Krążyłam po pokoju, nie wiedząc co zrobić. Czy to przypadek, że znalazłam tą księgę akurat teraz ? Teraz, kiedy pomiędzy mną a Harrym jest źle ? Nie sądzę. Może popełniłam błąd. Może Harry jest tylko przelotną miłością, a tej prawdziwej pozwoliłam odejść ? Czy to możliwe, że któryś z tych chłopaków będzie tym jedynym ? Może tak naprawdę Harry nie jest mi przeznaczony ? Czyli Hatalie było błędem ? Nie przekonam się dopóki tego nie sprawdzę. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i otworzyłam notes i wystukałam numer Paula. Drżącą ręką nacisnęłam słuchawkę. Przełknęłam nerwowo ślinę. Był sygnał.
- Halo ? - usłyszałam męski silny głos.
- Paul ?
- Tak, a kto mówi ?
- Cześć, tu..tu Natalie. Natalie Watson. Pamiętasz mnie ? - zapytałam, zagryzając wargę.
- Hej Natalie. No jasne, że pamiętam. Czemu dzwonisz ?
- Znalazłam twój numer i pomyślałam, że może..um moglibyśmy się spotkać i powspominać stare czasy. Jeśli tylko chcesz oczywiście. - powiedziałam niepewnie.
- Cóż..- był zaskoczony. - Jasne, że możemy. To trochę szalone, ale z chęcią. - uśmiechnęłam się.
- Gdzie mieszkasz ?
- W Londynie.
- To świetnie, możemy umówić się w jakiejś kawiarni lub restauracji. Co ty na to ?
- Słyszałem, że Rules jest świetną restauracją. Dobre jedzenie i miła atmosfera.
- Fantastycznie. - uśmiechnęłam się. - To kiedy ?
- Masz jutro czas ? Tak koło 17 ?
- Tak, idealnie.
- Adres wyśle Ci smsem. Czyli jesteśmy umówieni ?
- Tak. Dziękuje. - powiedziałam, po czym oboje rozłączyliśmy się.
Zmęczona położyłam się do łóżka i zasnęłam.

*Następnego dnia*

Po zjedzonym śniadaniu poszłam wziąć prysznic. Ubrałam czarne rurki, krótki szary top i nałożyłam na to czerwoną, ciemną koszulę w kratkę i czarne trampki. Włosy spięłam w koka.


Spakowałam wszystkie swoje rzeczy do torby łącznie z notesem. Pożegnałam się z rodziną i opuściłam dom. Koło godziny 13 byłam już w Londynie. Po rozpakowaniu wszystkich rzeczy zadzwoniłam do Amy. 15 minut później blondynka była już u mnie. Usiadłyśmy na kanapie. Jeżeli ktoś ma się dowiedzieć o czarnej księdze, to tylko Amelia.
- Patrz. - powiedziałam, podsuwając jej notatnik.
- Co to ? - odpowiedziała zaskoczona. Otworzyła księge, po czym zaczęła czytać. Po paru minutach zdziwiona spojrzała na mnie.
- Znalazłam to w moim pokoju, kiedy byłam odwiedzić rodziców. Umówiłam się z Paulem. Dziś o 17.
- Co ?! - krzyknęła. - Boże, ty z nim byłaś ? Serio ? - powiedziała, wskazując na zdjęcie w notatniku.
- Tak. Modelem to on nie był, ale jego charakter był niesamowity. Jestem ciekawa jak on teraz wygląda. - odpowiedziałam.
- Miejmy nadzieję, że wyładniał. - zaśmiałyśmy się. - Czemu to zrobiłaś ? Mówiłaś, że chcesz wrócić do Harrego.
- Tak ale eh - westchnęłam. - Myślę, że znalezienie tego notesu wcale nie było przypadkiem.
- O co Ci chodzi ?
- Może Harry wcale nie jest miłością mojego życia. Może któryś z tych chłopaków jest nią. Wiesz o co mi chodzi ? - blondynka pokręciła głową. Westchnęłam. - W tym notesie są chłopcy, z którymi kiedyś się umawiałam. Z wszystkimi straciłam kontakt. A co jeśli tu - pokazałam na notes - jest chłopak, z którym mogłabym spędzić całe życie ? Może Harry był pomyłką. Kolejną przelotną miłością.
- No i teraz masz zamiar spotkać się z tymi facetami ?
- A czemu nie ? Chciałabym zobaczyć jak teraz wyglądają, co robią. Jak się zmienili. I czy zrobiłam dobrze, rozstając się z nimi. Muszę to zrobić. Inaczej nigdy sie nie przekonam. Będę żałować, że nie wykorzystałam szansy.
- I dzisiaj spotykasz się z Paulem ?
- Tak. O 17 w restauracji. Nie mam sie w co ubrać, pójdziemy na zakupy ?
- Wybacz, ale umówiłam się z kimś. - Amy słodko zarumieniła się, spuszczając wzrok w dół.
- Z Niallem ? - spytałam, dźgając ją po brzuchu.
- Nie - odpowiedziała, śmiejąc się. - Z kolegą z uczelni.
- To coś poważnego ? - spytałam.
- Zwykłe spotkanie w kawiarni. - wzruszyła ramionami. - Dobra, ja uciekam. - powiedziała, patrząc w zegarek.
- Jasne, miłej zabawy. - uśmiechnęłam się, tuląc blondynkę. Odprowadziłam ją do drzwi.
- Dziękuje i nawzajem. - odpowiedziała, opuszczając dom.
Westchnęłam, opierając się o drzwi. No i z kim teraz pójdę na zakupy ? Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam przeglądać listę znajomych. Wybrałam numer do Nialla i już po chwili słyszałam jego irlandzki akcent.
- Cześć Niall, miałbyś może ochotę iść ze mną na zakupy ? - spytałam.
- Z chęcią Natalie. - na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.




Przepraszam, że znowu tyle musieliście czekać na nowy rozdział. Boże! Masakra. Wakacje szybko mijają, a w moim życiu dużo sie dzieje. Ale teraz powinno być w końcu dobrze.


4 ROCZNICA ONE DIRECTION !!


Nie mogę uwierzyć, że minęły już 4 lata. Chłopcy co prawda zmienili się, ale nadal są normalni i nie odbiła im sława, co najważniejsze. Tak bardzo zmienili oni moje życie. Kocham ich całym moich zniszczonym serduszkiem. Są cudowni. Życzę im, żeby istnieli jeszcze kilkanaście następnych lat. Życzę im żeby pozostali sobą. Życze im kolejnych wspaniałych płyt i kolejnych fanów. Prawdziwi zostaną z nimi do końca. Chłopcy, zmieniliście moje życie. Gdyby nie wy, za pewne nie byłoby mnie tu.. Dziękuje za wszystko. Bardzo was kocham. Trzymajcie się. Do zobaczenia za rok <3 

Buziaki :*