niedziela, 27 lipca 2014

50!! Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, ze tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.

- Świetnie, to może mógłbyś wpaść do mnie za jakieś 15 minut ? Jeżeli dasz radę.
- Tak, mi pasuje. To do zobaczenia. - usłyszałam, po czym rozłączyłam się. Odepchnęłam się od drzwi i skierowałam w stronę kuchni. Z lodówki wyciągnęłam mleko i nalałam go do miski. Dodałam do tego płatków. Tak, mój obiad. Świetny prawda ? Po zjedzeniu odświeżyłam makijaż. Usłyszawszy dzwonek do drzwi, zbiegłam po schodach. W progu stał uśmiechnięty blondyn. Kiedy tylko go zobaczyłam, wpadłam mu w ramiona, ciesząc się, że w końcu go widzę.
- Tęskniłem za tym. - usłyszałam. Obdarowałam chłopaka całusem w policzek.
- Ja też Niall. Dobrze Cię widzieć. - uśmiechnęłam się szczerze.
- Gotowa ? - oparł się o drzwi.
- Tak, jeszcze tylko wezmę torebkę i możemy iść. - odpowiedziałam. Wzięłam torebkę, dokładnie zamknęłam dom i wsiadłam do samochodu chłopaka.

*Kilka minut później. Centrum handlowe*

- Czemu właściwie to mnie wzięłaś na zakupy ? Nie powinnaś iść z Amy ? - spojrzał zaskoczony.
- Ma inne plany. To chyba randka. - zaśmiałam się.
- Randka !? Z kim ?
- Poznała kogoś na uczelni, nie chciała nic więcej mówić. - wzruszyłam ramionami, przeglądając wystawę.
- Too świetnie..- usłyszałam zawiedzenie w jego głosie.
- I tak wam kibicuję. - powiedziałam, szturchając chłopaka po brzuchu.
- Czego tak właściwie szukasz ?
- Cóż, czegoś..eleganckiego, ale bez przesady. Może jakaś sukienka. - odpowiedziałam, chwytając go za rękę. Weszliśmy do jednego ze sklepów. [...] Niall okazał się idealną osobą na zakupy. Pokazał, że posiada gust. Proponował naprawdę śliczne rzeczy. Z jego pomocą już godzinę później miałam kupione wszystko, czego potrzebowałam.
Zatrzymaliśmy się w uroczej kawiarni, gdzie zamówiliśmy kawę.
- Wpadniesz dziś do nas wieczorem ?  - zapytał.
- O której ?
- Koło 20 ?
- Postaram się wpaść. Nie wiem czy zdążę. - odwzajemniłam jego uśmiech, pijąc kawę.
- Idziesz gdzieś dziś ?
- Czemu pytasz ? - spytałam zdziwiona.
- Takie ciuchy muszą być na jakąś wyjątkową okazję. - uśmiechnął się. - To gdzie idziesz ?
- Mam spotkanie z..- przerwałam zagryzając wargę - z takim chłopakiem.
- Jakim chłopakiem ? - uśmiechnął się.
- To znajomy z dawnych lat. Odnalazłam jego numer, szalona historia. - zaśmiałam się na samo wspomnienie.
- No dobrze, nie będę nalegał. Wieczorem mi wszystko opowiesz.
Wyszliśmy z kawiarni. Skierowaliśmy się w strone wyjścia. Nagle usłyszeliśmy piski. Obejrzałam się za siebie. Zobaczyłam tłum piszczących fanek, biegnących w naszą stronę. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, poczułam jak Niall chwyta mnie za dłoń. Dziewczyny były coraz bliżej, więc zaczęliśmy biec. Byłam zaskoczona. Przecież to jego fanki. Przyszły tu specjalnie dla niego, dlaczego nie chce się zatrzymać choć na chwile ?
Dobiegliśmy do samochodu blondyna. Oparłam się zmęczona o maskę pojazdu. Nagle dziewczyny wyszły z budynku. Kiedy tylko nas zauważyły, od razu przybiegły. Niall podpisał kilka autografów i zrobił szybko zdjęcia.
- Musimy iść. - powiedziałam, kiedy zauważyłam biegnących w naszą stronę fotoreporterów. Chłopak skierował wzrok w ich stronę, po czym otworzył drzwi od samochodu. Pośpiesznie weszłam do pojazdu.
- Miło było dziewczyny, dzięki za przyjście. Kocham was. - powiedział, uśmiechając się. Odjechaliśmy zanim fotoreporterzy zdążyli do nas przybiec.

*Kilka minut później*

Zmęczona rzuciłam się na łóżko. Zakupy naprawdę potrafią zmęczyć człowieka. Ale opłacało się. Kupiłam naprawdę świetne ciuchy, idealne na dzisiejszą okazję. Spojrzałam na zegarek. 15:00. Podniosłam się z łóżka. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic. Następnie wysuszyłam mokre włosy i zrobiłam delikatne loki. Założyłam cały komplet. Zrobiłam makijaż pasujący do stroju. Spojrzałam na zegarek. Zbliżało się w pół do piątej. Zamówiłam taksówkę. Wsadziłam do torebki potrzebne rzeczy. Użyłam swoich ulubionych perfum. Przeglądnęłam się po raz ostatni w lustrze, poprawiając włosy. Wyszłam z domu. Taksówka już czekała. Do dzieła Natalie !

*Perspektywa Nialla*

Szczęśliwy wróciłem do domu. Od progu słyszałem śmiech Louisa, co tylko polepszyło mój humor. Tak, zakupy z Natalie były naprawdę fajne. Nie każdy facet lubi zakupy. No ale halo! Nie każdy facet ma taką dziewczynę jak Nat. Wszedłem do salonu, gdzie przywitali mnie chłopcy.
- Gdzie byłeś ? - usłyszałem głos Zayna.
- Na zakupach z Natalie. - odparłem zadowolony. Usiadłem na kanapie, po czym skupiłem się na filmie. Chwilę później usłyszałem trzask drzwiami. Do salonu wpadł wściekły Harry. Na jego widok Liam wstał z kanapy i podszedł do niego.
- Co się sta...- Harry popchnął Liama na kanapę, przez to ten nie dokończył zdania. Styles zbliżał się do mnie, a ja choć chciałem uciekać to nie mogłem. Poczułem jakby moje mięśnie zostały sparaliżowane. Ciężko oddychałem. A to tylko na widok wściekłego Harrego. Co ja zrobiłem ?! Brunet podszedł do mnie, chwycił mnie za koszulkę i podniósł do góry. Tak, był silny. Przynajmniej na tyle żeby mnie podnieść. Przywarł mocno do ściany. Patrzył na mnie wściekle.
- Ile razy mam Ci powtarzać, że ona jest moja. Ile ?! - krzyknął.
- O co Ci chodzi ? - zacząłem się bronić.
- Już ty dobrze wiesz o co chodzi. - parsknął. - Słodkie słówka w kawiarni, śmiechy, wspólne zakupy. To jak trzymaliście się za rączki. Nie jestem idiotą, Niall. Odpierdol się od niej! - krzyknął. Moja każda próba odepchnięcia go od siebie kończyła się niepowodzeniem.
- To tylko zakupy, stary wyluzuj! - starałem się opanować. Nie chciałem aby poznał, że się go boję. Zayn podszedł od tyłu do Harrego i chwycił go, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Styles zaczął się wyrywać, chcąc za wszelką cenę mnie dorwać.
- Zakupy ? Jesteś naprawdę aż tak głupi ?! - wrzasnął. - Ona jest moja, rozumiesz !? Nikt nie ma do niej prawa, tylko ja!
- Słyszysz siebie ?! - chwyciłem się za głowę, próbując ogarnąć to wszystko. - Ona nie jest twoją własnością, człowieku. Zraniłeś ją. Dała Ci szansę, ale to zjebałeś. Jesteś sam sobie winny ! - odkrzyknąłem.
- Przestań pieprzyć. Dobrze wiem, że ją nadal kochasz! Specjalnie się z nią spotykasz. Pewnie ją przekonałeś, żeby nie dawała mi szansy.
- Przecież my nawet o tobie nie rozmawiamy. - odparłem spokojnie.
- Ta, jasne. Ostrzegam Cię. Zostaw ją w spokoju, rozumiesz ?! Bo za siebie kurwa nie ręczę! - wrzasnął. Wyrwał się Malikowi, po czym wyszedł z domu, trzaskając drzwiami.
- Niall, wszystko okej ? - spytał Liam, podchodząc do mnie.
- Tak, tak. - kiwnąłem głową. - Odbiło mu już całkowicie. W dodatku coś pił. - skrzywiłem się. Odbiłem się od ściany, po czym wszedłem na schody i skierowałem się do pokoju. Muszę ochłonąć.

*Oczami Natalie*

Taksówka zawiozła mnie pod restaurację. Paul, tak jak powiedział wysłał smsem adres. Na miejscu byłam 10 minut przed czasem. Spokojnie doszłam do stolika i zajęłam miejsce. Spojrzałam na zegarek. Powoli zbliżała się 17, a Paula dalej nie ma. Nie znoszę osób, które się spóźniają. Chryste. Rozejrzałam się dookoła. Restauracja była urządzona w czerwono-żółtych kolor. Była bardzo elegancka. Paul miał rację, miło tu. Połóżyłam torebkę na krześle i oparłam łokieć o stół. Nagle w drzwiach stanął przystojny brunet, który od razu zwrócił moją uwagę. Na mój widok na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. No Paul, jeżeli to ty, to zapowiada się naprawdę miły wieczór.




 nowy wpis za kilka dni, przepraszam za jakieś błędy. 
buziaki :*